Wisła Płock - Miedź Legnica. Lider wraca do domu! Beniaminek na drodze Nafciarzy

Damian Kelman
Damian Kelman
Udostępnij:
W piątek startuje 4. kolejka PKO Ekstraklasy, ale na mecz Wisły Płock kibicom przyjdzie trochę poczekać. Nafciarze zagrają dopiero na zakończenie tej serii spotkań, czyli w poniedziałek, z Miedzią Legnica. Jak prezentuje się beniaminek i czy powinniśmy się czegoś obawiać?

Lider wraca do domu

Gdy Wisła metaforycznie opuszczała dom po pierwszej kolejce, by następne dwa mecze rozegrać na wyjeździe, była liderem PKO Ekstraklasy, ale, jak wiadomo, do zajmowania przodującej pozycji po jednym meczu nie jest trudno - wystarczy wygrać, w naszym przypadku, 3:0. Tydzień później było jeszcze lepiej, bo z Grodziska Wielkopolskiego wywieźliśmy również trzy punkty, ale i bagaż czterech strzelonych bramek. Wszyscy jednak uspokajali i mówili, że weryfikacja przyjdzie w meczu z mistrzem Polski - Lechem Poznań. Weryfikacja? 3:1 na korzyść Wisły i bezapelacyjny lider po trzech meczach. Kolejorz ma swoje problemy, ale nie umniejszało to w ogóle naszej postawie. Zagraliśmy dobry mecz i tak naprawdę sami pozwoliliśmy gospodarzom strzelić gola, czym wpędziliśmy się w około dwudziestominutowe nerwy. Po trzech meczach mamy 10 strzelonych bramek i tylko jedną straconą, ale, co może nawet ważniejsze, naprawdę rywale nie są w stanie zbyt wiele pograć w pojedynkach z nami.

Teraz czeka nas mecz z beniaminkiem, a mecze z tego typu drużynami nie są nigdy łatwe. Miedź zwyciężyła w rozgrywkach Fortuna I ligi, jako pierwsza zapewniając sobie awans, ale zderzenie z elitą nie jest już takie kolorowe. Nafciarze muszą jednak robić swoje. Jak będzie wyglądała kadra na to spotkanie? Pod znakiem zapytania są występy Mateusza Szwocha i Damiana Warchoła. Pierwszy z nich doznał kontuzji na początku meczu z Lechem i musiał opuścić boisko pod koniec pierwszego kwadransa gry. Na dzisiejszej konferencji prasowej Pavol Stano zdradził jednak, że wcale nie jest oczywistym, że Mateusza nie zobaczymy na boisku w poniedziałek. Sytuacja może się zmienić z dnia na dzień. Warchoł natomiast nie znalazł się nawet w kadrze na meczu w Poznaniu. Jak również wyjawił dziś szkoleniowiec, był on kontuzjowany i dopiero w piątek wznowił treningi. W jego przypadku również wszystko się może wydarzyć. Przed meczem mamy zatem dwie niewiadome co do składu, ale nawet bez tych zawodników będziemy faworytem. Nie wiemy też, czy w składzie będzie już dostępny Jakub Rzeźniczak.

"Mistrz" zagubiony

Jak wspomnieliśmy, Miedź wygrała rozgrywki Fortuna I ligi, ale zderzenie z najwyższym poziomem nie jest łatwą przeprawą. Legniczanie rozegrali dotychczas tylko dwa spotkania, bo ich mecz z Lechem został przełożony z powodu europejskich pucharów. Po 3. kolejkach mają jeden punkt na koncie, który zdobyli w pierwszej kolejce, remisując 1:1 na wyjeździe ze słabym w tym sezonie Radomiakiem Radom. W ostatnim meczu natomiast przegrali u siebie 1:2 z Wartą Poznań, która do tego starcia również nie grzeszyła formą. Jak więc widać po wynikach, trudno oczekiwać, by goście byli nam w stanie zagrozić w poniedziałek.

W związku z awansem w Legnicy postanowiono podejść do sprawy składu nieco inaczej, niż zazwyczaj decydują się kluby. Zamiast zaczekać pół roku i sprawdzić dotychczasową kadrę, postawiono na transfery, zagraniczne transfery. Z klubu odeszli Piotr Azikiewicz, Bruno Garcia, Krzysztof Drzazga, Ruben Hoogenhout, Mateusz Kaczmarek, Patryk Makuch i Szymon Stróżyński. Dodatkowo z poważną kontuzją zmaga się Damian Tront. Nie wszystkie straty są oczywiście bolesne dla klubu. Azikiewicz w tamtym sezonie zanotował 7 meczów w lidze, a poza tym grywał w rezerwach. Z Drzazgą było podobnie. Zagrał w 10 spotkaniach, ale ten z kolei nie nadrabiał w III lidze. Trzecioligowymi piłkarzami byli natomiast bardziej Hoogenhout i młody Kaczmarek. Czy zatem odeszli jacyś wartościowi zawodnicy? Oczywiście. Największa strata to niewątpliwie Patryk Makuch, który zdobył 14 bramek w 31 meczach i został podkupiony przez Cracovię. Bruno Garcia i Stróżyński może nie błyszczeli skutecznością - 3 gole Brazylijczyka - ale zanotowali odpowiednio 20 i 18 występów. No i ogromna strata w postaci Damiana Tronta, który był pewniakiem i ostoją środkowej linii. Pomocnik w maju zerwał ścięgno Achillesa i prawdopodobnie do gry będzie gotowy dopiero na wiosnę.

Czy w ich miejsce przyszli wartościowi zmiennicy? W klubie zjawili się Argentynczyk Jerónimo Cacciabue, Szwajcar Levent Gülen, Chilijczyk Ángelo Henríquez, Olaf Kobacki, Niemiec z polskimi korzeniami Michael Kostka, Hubert Matynia, Holender Luciano Narsingh i Hiszpan Koldo Obieta. Widać zatem ogromną multikulturowość, która na dłuższą metę może stanowić problemy w szatni, ale nim jeszcze, skupmy się na walorach sportowych. Argentyńczyk z włoskim paszportem trafił do Miedzi na wypożyczenie z rodzimego CA Newell's Old Boys, czyli klubu, gdzie zaczynał Leo Messi, ale trudno oczekiwać, by był w stanie zrobić taką samą karierę. Pomocnik wiosną zagrał w trzech meczach w klubie. Szwajcarski obrońca, z kolei z tureckim paszportem, przez wiele lat był piłkarzem Grasshopper-Club Zurych, lawirując pomiędzy pierwszym a drugim zespołem. Później przeniósł się do Turcji, a ostatni rok spędził w Grecji, gdzie zagrał w 24 meczach. Kobacki został wypożyczony z Arki. Dla samego zawodnika to z pewnością dobry ruch, bo będzie grał w klasie wyżej, a już na zapleczu pokazywał, że może być wyróżniającą się postacią. Nie bez powodu zapewne przez pewien czas był piłkarzem włoskiej Atalanty, ale nie przebił się do seniorskiego składu. Kostka również ma w rozkładzie dobre kluby - z Niemiec. Zaczynał w Hanoverze 96, a następnie w RB Leipzig, ale i on nie wydostał się z drużyn juniorskich i ostatecznie wylądował w Polsce. Matynia? Porzucony przez Pognią Szczecin mocno rezerwowy w ostatnim sezonie obrońca. Na koniec, przynajmniej na papierze, dwa największe wzmocnienia. Narsingh w historii grał w najlepszych holenderskich klubach, sięgając nawet po mistrzostwa kraju z PSV, a później występował w Premier League, ale ostatnio był piłkarzem australijskiego Sydney FC, stąd można zauważyć wyraźny zjazd w karierze, a Obieta? Hiszpański napastnik ze swojej rodzimej drugiej ligi. Przykład Davo czy wcześniej Iviego Lopeza pokazują, że można tam znaleźć istne perełki. Czy tak będzie i w tym przypadku? Przekonamy się z czasem.

Jest za co się zrewanżować

Odkąd wróciliśmy do PKO Ekstraklasy, Miedź występowała w niej tylko przez jeden sezon - 2018/19, w którym od razu spadła z ligi. Mimo negatywnego zakończenia sezonu, pojedynki z Nafciarzami mogli wspominać pozytywnie, bo na trzy rywalizacje wygrali dwa razy i raz zremisowali. Aby odnaleźć ostatnią wygraną, trzeba się cofnąć aż do sezonu 2015/16, kiedy awansowaliśmy do elity. Wówczas, też u siebie, wygraliśmy 2:0. Jak wiele zmieniło się w naszej drużynie? W kadrze z tamtego spotkania nie ma w drużynie już żadnego zawodnika. Bramki dla Wisły strzelali wówczas Damian Piotrkowski i Wojciech Łuczak - szmat czasu. Jak zatem zakończy się ta rywalizacja? Rozsądek po spojrzeniu na wyniki nakazuje spodziewać się łatwej przeprawy i wysokiego zwycięstwa, ale nie musi tak wcale być. Miedź zapewne przyjedzie nastawiona na murowanie swojej bramki i urwanie nam punktów, z czym możemy mieć kłopoty, by sobie poradzić. Typujemy, że mimo wszystko i tak wygramy, ale będzie to najmniej okazały wynik - 1:0. Oczywiście, wcale nas nie zdziwi, jeśli jednak mecz zakończy się kilkubramkową przewagą Nafciarzy, ani też, jeśli zakończy się remisem.
Zobaczcie zdjęcia ze starych spotkań Nafciarzy z Miedzianką! Trochę się pozmieniało!

Wisła Płock - Miedź Legnica. Lider wraca do domu! Beniaminek...

Wisła Płock - Miedź Legnica. Transmisja

Mecz już w poniedziałek, 8 sierpnia, o godzinie 19:00 na Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku. Bilety na to spotkanie zostały wyprzedane, dlatego jeśli nie macie wejściówki, już teraz zapraszamy na naszą relację tekstową albo przed telewizory. Transmisję przeprowadzi stacja Canal+ Sport.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Huawei

Huawei Band 6 Różowy

370,99 zł249,00 zł-33%
miejsce #2

Fitbit

FITBIT Charge 5 Steel Blue Platinum Stainless Steel

952,00 zł649,00 zł-32%
miejsce #3

Samsung

Samsung Galaxy Fit2 SM-R220 Czerwony

270,47 zł189,00 zł-30%
miejsce #4

Huawei

Huawei Band 6 Czerwony

249,99 zł207,94 zł-17%
miejsce #5

realme

Realme Band 2 Czarny

202,99 zł178,99 zł-12%
miejsce #6

Samsung

Samsung Galaxy Fit2 SM-R220 Czarny

249,00 zł225,13 zł-10%
Materiały promocyjne partnera

Magazyn sportowy Gol24 odc. 1 skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie