Płoccy pasjonaci cz. 3. Karolina to artystyczna dusza, która nie potrafi się nudzić. Tworzy unikatowe świece - zobaczcie sami [WYWIAD]

Patrycja Seklecka
Patrycja Seklecka
Karolina Piętka (caroline.homedecor)
Udostępnij:
Karolina to kreatywna dusza, która nie potrafi się nudzić. Na co dzień łączy pracę na etacie z prowadzeniem własnej działalności. O tym drugim zajęciu, czyli tworzeniu świec (i nie tylko!) opowiedziała nam przy pysznej herbacie, otoczona artystycznymi dziełami swojego autorstwa w domowym zaciszu. Dlaczego spośród wszystkich zajęć wybrała właśnie świece? Czy ich tworzenie to trudne zadanie? Jak udaje jej się utrzymać motywację, kiedy projekt nie idzie zgodnie z planem? O tym wszystkim dowiecie się z naszej rozmowy. Zapraszamy!

Tworzenie świec to dosyć niecodzienna pasja. Skąd u ciebie zainteresowanie właśnie tym?

To nie jest tak, że to hobby wzięło się znikąd. Często szukałam pomysłów i artystycznych inspiracji do tworzenia nowych rzeczy. Zazwyczaj znajduję je w internecie i…wcielam w życie. Zainteresowanie świecami to wynik zeszłorocznego, wiosennego lockdownu. Nie mogłam znieść, że będąc w domu “marnuję” tyle czasu. Natknęłam się wtedy na instrukcję w internecie i powiedziałam sobie - spróbuję! Robiłam je na początku tylko dla siebie. Kiedy pierwsza mi się udała, pomyślałam “O matko! To wyszło!”. Spodobało mi się i tak to się właśnie zaczęło.

Wielu ludziom nie przyszłoby na myśl, żeby zająć się akurat tym - w trakcie szalejącej epidemii odpoczywali i spędzali wolny czas przed telewizorem lub komputerem…

Pochodzę z rodziny, w której każdy ma artystyczne zdolności, więc może właśnie dlatego wolę spędzać czas w bardziej kreatywny sposób. Jedna z moich sióstr, Ania, szyje poduszki z roślinnymi wzorami, takie w kształcie liści. Druga - Marta - wzięła się za makramy (znana od starożytności sztuka wiązania sznurków - przyp. red.). Z kolei od Magdy ostatnio dostaliśmy tyle obrazów - świetnie jej to wychodzi. Talenty odziedziczyliśmy po naszej ukochanej mamie. Chyba po prostu nie potrafimy stać w miejscu, a takie “robótki” sprawiają nam dużą frajdę.

Więc czemu akurat to? Jesteś wszechstronnie utalentowana - mogłabyś właśnie rysować czy malować.

Prawie wszyscy lubią świeczki! Dzięki różnym zapachom, kształtom czy kolorom każdy może znaleźć coś dla siebie. Mam głowę pełną pomysłów, więc robię też mnóstwo innych rzeczy, jednak głównie skupiam się na świecach. Poza tym przy robieniu ich jest sporo zabawy.

Jak wyglądała droga od samego początku do punktu, w którym jesteś teraz?

Swój pierwszy wosk kupiłam na Allegro. Zamówiłam też knoty, topielnik, termometr i olejki. Nie miałam jeszcze wprawy, więc zrobiłam prostsze świeczki w szkle. Jasne, na początku nie wychodziły idealnie, ale tak jest chyba ze wszystkim. Uczyłam się na błędach. Im więcej świec robiłam, tym większej nabierałam pewności. Zaczęłam rozumieć pewne zależności - o łączeniu wosków czy olejków zapachowych. Ostatnio kupiłam silikonową formę, która przypomina swoim kształtem czekoladę bąbelkową - stąd też jej nazwa bubble (z j. ang. bąbel - przyp. red.) - ludzie najczęściej właśnie z tym ją kojarzą (śmiech). Mam wiele różnych form do świec i pomysłów, jak je wykorzystać. Dodaję barwniki, zapachy i inne elementy, które będą zgodne z tym, co mi w duszy gra.

Wspomniałaś, że jednym z twoich pierwszych zakupów były olejki. Jak je dobierasz?

Olejków na rynku jest bardzo dużo. Jedne są toksyczne, inne ekologiczne i nieszkodliwe. Kupuję tylko te od sprawdzonych firm. Wbrew pozorom nie jest tak, że im więcej olejku w znajdzie się w wosku, tym intensywniejszy zapach będzie się wydzielał. Można przedobrzyć - wtedy narażamy się na wdychanie szkodliwych substancji. Chyba tego nie chcemy? Trzeba pamiętać o zachowaniu odpowiednich proporcji i najlepiej udać się w tym celu na specjalne szkolenie.

Czy do wyrobu świec potrzebna jest jakaś specjalna forma?

Absolutnie nie. To zwykła silikonowa forma, w której można zrobić cokolwiek. Najważniejsze są woski. Na przykład wosk miękki będzie się kruszył i szybko topniał w dłoni. Każdy z nich ma określoną temperaturę topnienia. Staram się używać wosków bez substancji szkodliwych, unikam więc parafiny. Przy paleniu świecy parafinowej wydobywają się toluen i benzen - jest po prostu rakotwórcza. Na ten moment korzystam z wosków sojowych, ale w przyszłości chciałabym przejść na wosk kokosowy, który łatwo przyjmuje zapachy. Jeżeli mówimy o samych formach, tak naprawdę w tych samych można robić np. mydła czy kule do kąpieli.

Mydła lub kule do kąpieli to twoje przyszłe projekty?

Nie wykluczam takiej możliwości. Co prawda jest z tym sporo zachodu. Chcąc zadbać o składy trzeba wyposażyć się w naturalne, nieuczulające składniki. Myślałam też o peelingach do ciała. Ciągle w głowie kiełkują mi nowe pomysły, ale świeczki to zdecydowanie coś, co sprawia mi radość i na tym chcę się skupić.

Wspomniałaś, że robisz też inne rzeczy. Inne, to znaczy jakie?

Na przykład lampę czy szafki nocne z europalet. Chyba w ogóle interesuje się renowacją mebli i dekorowaniem wnętrz. Niedawno dostałam od znajomych książkę na ten temat, więc czytam ją i cały czas uczę się czegoś nowego. Podjęłam się też renowacji starej komody. Co prawda mój chłopak nie przyniósł mi jeszcze śrubokręta, więc jest niedokończona, ale malowałam i lakierowałam ją. Co więcej? Przedpokój pomalowałam sama (śmiech).

Lampę?

Tak. Wspólnie z chłopakiem kupiliśmy kiedyś, chyba w 2017 roku, żarówkę. Ona tak leżała i leżała, aż w końcu poczułam, że coś trzeba z tą żarówką jednak zrobić - tak powstała ta lampa. Pojechaliśmy do lasu, znaleźliśmy kawałek drewna. Mój chłopak Patryk pomógł mi przy elektryce. No i zalewanie betonem to też trochę zabawy. Ja w ogóle od dziecka lubiłam takie rzeczy. Zrobiłam też las w szkle. A, no i drewniane podstawki. Któregoś dnia Patryk ciął drzewo w pracy i zapytał, czy mi się nie przyda kilka kawałków. Ostatecznie zrobiłam z tego drewniane podkładki. Oczywiście, musiałam je wyszlifować.

Świece, renowacje, rękodzieło - oto świat Karoliny
Karolina Piętka (caroline.homedecor)

Potrafisz szlifować?

Pewnie! Co prawda drewno popękało w kilku miejscach, ale zakładam, że rękodzieło nigdy nie będzie idealne - taki jego urok. Wolę zrobić coś po swojemu jeśli mam taką możliwość. Natknęłam się na podobne podkładki w jednym ze sklepów we Wrocławiu. Były sprzedawane za dość dużą kwotę, ale ja chciałam zrobić je sama. Później całą niedzielę przesiedziałam szlifując drewno w mieszkaniu i myślę, że to jedyny moment, kiedy mój chłopak żałował, że w ogóle mi je przyniósł (śmiech).

Twój partner bardzo cię wspiera.

To prawda. Zazwyczaj to on mówi mi, żebym pochwaliła się efektami swojej pracy i mocno mi kibicuje. Często jest tak, że pokazuję mu swój pomysł, a on nie krytykuje, tylko odpowiada: “Super! Jak chcesz to zrobić?”. Jeździ ze mną w poszukiwaniu materiałów, uczestniczy i pomaga technicznie przy niektórych projektach.

Chyba jego metoda działa, bo twoje prace można obejrzeć w internecie i trzeba przyznać, że są imponujące. Pokazując coś światu za pomocą internetu często można paść ofiarą hejtu. Jak to tego podchodzisz? Boisz się krytyki?

Odróżniam hejt i konstruktywną krytykę. Jeżeli ktoś napisze mi, że wszystko co robię jest do kitu albo coś już było - to jego opinia. Rozumiem, że nie każdemu podoba się to, co robię. Mam własne grono odbiorców, którzy chcą mnie obserwować i trafia to w ich gust. Hejt przyjmuję na chłodno. Jeśli ktoś zwraca mi uwagę na sposób wykonania czy podpowiada, to jest już inna sytuacja - nieraz znajome, które mają szerszą wiedzę na jakiś temat podsyłały mi różne rozwiązania czy podpowiadały. Nie wstydzę się też tego, że czerpię inspiracje czy uczę się od innych - zawsze dodaję coś swojego.

Rzeczywiście, ze sztuką tak jest - nie da się robić ciągle czegoś nowego. Można to tylko w jakiś sposób modyfikować.

Oczywiście! Tak samo jest na przykład z muzyką.

Co daje ci taka twórcza praca? Mam na myśli to, że twój umysł jest bardzo kreatywny. Dajesz w ten sposób upust jakimś emocjom?

Przede wszystkim czuję ogromną satysfakcję. Szczególnie, jeśli komuś podoba się to, co robię. Niektórzy tego nie rozumieją - mnie cieszy zrobienie świeczki, która dla innych jest czymś zupełnie zwykłym. Sam proces tworzenia mnie uspokaja. Trochę inaczej było w przypadku lampy, kiedy owijałam sznurek kablem przez kilka godzin. Przyznaję - wymsknęło mi się wtedy parę niecenzuralnych słów (śmiech). Ale kiedy usiadłam i zobaczyłam efekt końcowy swojej pracy, nagle mi przeszło.

W takim razie jak to się stało, że wtedy nie zrezygnowałaś?

Czasem towarzyszą mi myśli “nie, z tego nic nie będzie”, ale nie poddaje się. W przypadku lampy musiałam zrobić sobie miesięczną przerwę, bo po prostu straciłam wenę. Któregoś dnia zebrałam się i ją dokończyłam. Jestem bardzo zadowolona i dumna z efektu.

Jakie cechy powinna mieć twoim zdaniem osoba, która ma jakąś pasję twórczą i chce podzielić się nią ze światem?

Zdecydowanie wytrwałość. Wytrwałość i cierpliwość. Przy każdej pracy twórczej potrzeba wytrwałości - nieważne, czy chodzi o świeczki, renowacje mebli czy coś jeszcze innego. Pomysł i ostateczny efekt ma się zawsze z tyłu głowy, ale do realizacji zazwyczaj czeka droga, która wcale nie jest prosta.

Pewnie wśród czytelników znajdą się również ci uwielbiający nastrój, który tworzą zapalone świeczki. Masz jakieś rady, jak najbezpieczniej z takich świec korzystać?

Przed zapaleniem świecy najlepiej skrócić knot o około 5 milimetrów. Dotyczy to zarówno tych drewnianych, jak i bawełnianych. Dzięki temu nie będzie się kruszył i co najważniejsze - nie będzie czuć spalenizny. Świecy nie powinno się też wypalać do końca - dla bezpieczeństwa warto zachować ok. 1 centymetr wosku.

Wszystkich zainteresowanych pracami Karoliny zapraszamy na jej konto na Instagramie (caroline.homedecor). Jeśli natomiast macie jakąś pasję, którą chcielibyście się z nami podzielić, zapraszamy do kontaktu pod nr: 502 499 074 lub poprzez e-mail: [email protected], a także przez Facebook: Płock NaszeMiasto. Zachęcamy do dzielenia się swoimi zainteresowaniami!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie