Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Zagłębie Lubin - Wisła Płock. Zasłużona porażka Nafciarzy po bardzo słabym spotkaniu

Damian Kelman
Damian Kelman
Spotkanie Wisły Płock z Zagłębiem Lubin inaugurowało 22. kolejkę PKO Ekstraklasy. Nafciarze zdobyli pierwsi bramkę i wyszli na prowadzenie, ale ostatecznie przegrali 1:3 (1:1). Bramkę dla naszego zespołu zdobył Łukasz Sekulski.

Zagłębie Lubin 3:1 Wisła Płock

Martin Doležal 31', 59', Łukasz Łakomy 65' - Łukasz Sekulski 11'

Skład Wisły: 1. Krzysztof Kamiński - 25. Jakub Rzeźniczak (56', 15. Kristián Vallo), 2. Damian Michalski, 4. Adam Chrzanowski (86', 8. Patryk Tuszyński), 77. Piotr Tomasik - 32. Fryderyk Gerbowski (67', 7. Radosław Cielemęcki), 14. Mateusz Szwoch, 6. Damian Rasak (67', 92. Dominik Furman) - 24. Marko Kolar (67', 11. Jorginho), 10. Rafał Wolski, 20. Łukasz Sekulski.

Żółte kartki: Patryk Szysz, Saša Balić - Mateusz Szwoch, Fryderyk Gerbowski.

Bez poprawy

Spotkanie, wydawać się mogło, lepiej rozpoczęło Zagłębie Lubin, które starało się prowadzić grę i atakować, co przełożyło się na strzał z dystansu w 3. minucie - prosto w ręce naszego bramkarza, a później na uderzenie ze skraju pola karnego tuż obok bramki. Wisła atakowała rzadziej, ale jak już to zrobiła, to od razu skutecznie. W 11. minucie w środku pola główkował jeden z Nafciarzy i zrobił to w taki sposób, że piłka poleciała w pole karne "Miedziowych". Tam dopadł do niej Łukasz Sekulski, popisując się doskonałym przyjęciem, a następnie pokonał bramkarza i wyprowadził nas na prowadzenie 1:0! Lubinianie dobrze zareagowali na stratę bramki i ruszyli ponownie do ataków, jednak nie przynosiło to wielkich okazji, aczkolwiek dwukrotnie w przeciągu minuty doszło do dośrodkowania z prawej strony na głowę Martina Doležala, ale nie był w stanie on zdobyć gola, a nawet oddać celnego strzału. Ataki gospodarzy nie zwalniały i byliśmy zepchnięci do głębokiej defensywy. W 19. minucie Zagłębie próbowało ponownie z dystansu - tym razem uderzał Kōki Hinokio - ale, na szczęście, i on trafił prosto w Kamińskiego.

Po dwudziestu minutach spotkania, gra się nieco uspokoiła i piłka wędrowała z jednej połowy na drugą, ale pod bramkami mieliśmy względny spokój. Nieco cieplej zrobiło się jednak znów pod naszym polem karnym w 26. minucie, gdy bardzo aktywny od początku meczu Doležal znów zdecydował się na strzał ze skraju pola karnego, ponownie jednak namierzając naszego goalkeepera. Gdy nic nie zapowiadało kłopotów, przy wyprowadzaniu piłki, Rzeźniczak zagrał futbolówkę bardzo niechlujnie przez środek pola. Ta padła łupek gospodarzy i ruszyli oni z kontrą. Piłka z lewej strony przeszła na prawy skraj naszego pola karnego, a następnie Kacper Chodyna zagrał ją do Doležala. Pierwszy strzał odbił jeszcze Kamiński, ale zrobił to tak niefortunnie, że piłka wylądowała tuż przed nim prosto pod nogami czeskiego napastnika, który dobił swój strzał i w 31. minucie wyrównał wynik meczu.

Po wyrównaniu znów Zagłębie zdawało się być stroną przeważającą, dążącą do zdobycia kolejnej bramki. Szczególnie często próbowali uderzać z dystansu, ale póki co wszystkie te próby były dalekie od ideału. Nafciarze natomiast znów mieli problemy ze składnym skonstruowaniem akcji i stworzeniem zagrożenia pod bramką rywali, a nasze akcje najczęściej kończyły się na 20-30 metrze przed bramką "Miedziowych". Jedyną szansę na podwyższenie wyniku mieliśmy 42. minucie. Marko Kolar otrzymał prostopadłą piłkę od Rafała Wolskiego i wbiegł w boczną strefę pola karnego, skąd próbował uderzał po długim rogu, ale mogło z tego wyjść dobre podanie do Sekulskiego. Naszego napastnika w porę ubiegł jednak defensor. W 45. minucie miejscowi wykonywali jeszcze rzut rożny, z którego do piłki wręcz pół metra przed linią bramkową wyskoczył Mateusz Bartolewski, ale po uderzeniu piłka poleciała nad poprzeczką i na przerwę oba zespoły zeszły, remisując 1:1. Nie była to dobra połowa w wykonaniu Wisły, nie prezentowaliśmy się w niej dużo lepiej niż w poprzednich dwóch spotkaniach, ale po raz pierwszy wyszliśmy na prowadzenie, co zapewne dowieźlibyśmy do przerwy, gdyby nie prosty błąd naszego kapitana. Zagłębie starało się atakować, ale nie potrafili doprowadzić do bardzo dobrych sytuacji, często decydując się na strzały z dystansu.

Porażka po słabym meczu

Drugą część gry również Zagłębie zaczęło od ataku. Hinokio wdarł się w szesnastkę z lewej strony i lekkim dotknięciem piłki minął naszego obrońcę, a następnie spróbował strzału po długim słupku, lecz znacząco się pomylił. Chwilę później jednak to my znaleźliśmy się pod bramką gospodarzy, wykonując wrzut z autu. Piłka trafiła do Fryderyka Gerbowskiego, który wszedł w pole karne i kopnięty przez rywala padł na murawę. Sędzia początkowo wskazał na rzut karny, jednak po konsultacji zmienił decyzję i ukarał naszego piłkarza żółtą kartką. Mecz na kilka minut znów się "uśpił", ale częściej to Zagłębie było pod grą i tak w 59. minucie ponownie zaatakowali naszą prawą stroną. Dośrodkowanie trafiło na piąty metr pola karnego, a tam Doležal wygrał pojedynek z Chrzanowskim i strzałem głową zdobył drugą bramkę dla lubinian. Wisła musiała ruszyć do ataku, lecz nie zrobiła tego od razu. Pierwszy strzał padł w 63. minucie, kiedy to na strzał sprzed szesnastki zdecydował się Rasak, jednak bramkarz skutecznie sparował tę próbę do boku. To by było na tyle, bo zaraz Zagłębie wbiło nam trzecią bramkę. W 65. minucie "Miedziowi" przejęli piłkę na swojej połowie i posłali długą piłkę na prawe skrzydło. Tam skrzydłowy ściął do środka i zagrał prostopadle do Łukasza Łakomego, który nie miał problemów z pokonaniem bramkarza i podwyższył wynik na 3:1.

Wisła w obliczu dwubramkowej straty musiała atakować jeszcze bardziej, ale nie potrafiła zrobić nic więcej niż oddać strzał z dystansu. Taki kolejny należał do Wolskiego około 70. minuty. Wówczas jednak obronił go bramkarz. Dwie minuty później, chyba po raz pierwszy w tym meczu, ruszyliśmy lewą stroną i w pole karne wbiegł Tomasik. Podał do naszego napastnika, ale ten został zablokowany i zdobyliśmy rzut rożny, z którego znów nic nie wyniknęło. Gospodarze natomiast w 75. minucie pomknęli z kontrą po naszej stracie, na szczęście w ostatniej chwili Chrzanowski na wślizgu zablokował dośrodkowanie. Minuty mijały, a my cały czas nie potrafiliśmy doprowadzić do okazji i musieliśmy uderzać z daleka. Kolejna z takich prób należała do Dominika Furmana w 80. minucie, ale tez został zablokowany i znów mieliśmy korner. I znów nic to nie dało, chociaż na moment usiedliśmy na rywalu, doprowadzając do kilku stałych fragmentów właśnie, jednakże Zagłębie broniło się tak jak należy. Presja Wisły wreszcie zrobiła swoje. Po następnym kornerze zostaliśmy pod bramką rywali. Futbolówka poodbijała się od kilku zawodników, aż ostatecznie na uderzenie z woleja zdecydował się Rafał Wolski. Balić próbował zablokować ten strzał, lecz na tyle niefortunnie, że piłka wpadła do siatki, a Wisła na pięć minut przed końcem spotkania złapała kontakt. Tak się przynajmniej wydawało. Kilka minut trwała weryfikacja VAR, aż w końcu sędzia Stefański odgwizdał spalonego i zabrał nam bramkę. To zdawała się być nasza ostatnia szansa, chociaż arbiter doliczył do tej części jeszcze siedem minut. Gdybyśmy doszli rywali na jedną bramkę, można byłoby jeszcze marzyć o korzystnym rezultacie, a tak musieliśmy pogodzić się z porażką.

Wisła zaprezentowała się bardzo słabo w perspektywie całego spotkania i w pełni zasłużenie odniosła porażkę, ale w ostatnich minutach pokazali, że jednak nie zapomnieli jak się gra w piłkę i potrafili przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Oczywiście nie bez znaczenia była też postawa Zagłębia, które mając dwie bramki przewagi, mogło sobie pozwolić na wycofanie. Przed Nafciarzami jednak bardzo dużo pracy, bo zdecydowanie coś nie funkcjonuje w naszym zespole po wznowieniu rozgrywek. Trener Bartoszek ma równo tydzień na wyciągnięcie wniosków, bo za tydzień w piątek o tej samej porze zagramy na wyjeździe z Rakowem Częstochowa.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wywiad z prezesem Jagiellonii Białystok Wojciechem Pertkiewiczem

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na plock.naszemiasto.pl Nasze Miasto